Zastanawialiście się kiedyś, jak naprawdę wygląda kondycja Polaków?
Scrollując media społecznościowe, można odnieść wrażenie, że wszyscy biegają, dźwigają ciężary i dbają o linię. Niestety, twarde dane pokazują zupełnie inną, znacznie mniej kolorową rzeczywistość. Dziś bierzemy na warsztat to, jak naprawdę wygląda nasz dostęp do aktywności fizycznej i dlaczego tak wiele musi się jeszcze zmienić w naszym otoczeniu.
Szokująca prawda o kondycji najmłodszych
Zanim przejdziemy do dorosłych, spójrzmy na fundamenty, czyli na nasze dzieci. Wyniki badań z projektu „WF z AWF”, którymi objęto ponad 102 tysiące uczniów, są po prostu alarmujące. Wyobraźcie sobie, że ponad 90% badanych dzieci nie ma dostatecznie opanowanych podstawowych umiejętności ruchowych! Brzmi jak abstrakcja? A co powiecie na to, że 89% uczniów nie potrafi poprawnie wykonać ćwiczenia ze skakanką, a 86% dzieci w klasach 1-3 ma problem z tak fundamentalną czynnością, jak rzut i chwyt piłki odbitej od ściany?
Z czego to wynika? Aż 80% badanych uczniów nie spełnia wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w kwestii minimalnej aktywności fizycznej, a 60% z nich poza szkołą nie uczestniczy w ogóle w żadnych zajęciach ruchowych. Co więcej, lekcje wuefu w klasach 1-3 często prowadzą nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej, a nie ukierunkowani specjaliści od kultury fizycznej. Do tego nasza kadra wuefistów szybko się starzeje – w klasach 5-8 średni wiek nauczyciela wynosi 48 lat, z czego zaledwie 4% ma mniej niż 30 lat. Jeśli szkoła nie zaszczepi w nas pasji do ruchu, to jako dorośli mamy pod górkę.

Fitnessowe pustynie: 7 milionów wykluczonych
Załóżmy jednak, że jako dorośli chcemy wziąć się za siebie. W wielkich miastach nie ma problemu – kluby fitness są na każdym rogu, a rynek zalewają trenerzy personalni. Ale co z resztą kraju?
Jak zauważa Marcin Dobrowolski, prezes i ekspert sieci siłowni bezobsługowych Fit+, żyjemy obecnie w dwóch równoległych rzeczywistościach. Z jednej strony mamy boom w dużych ośrodkach, z drugiej – ogromny deficyt klubów w mniejszych gminach, przez co dorosłym brakuje miejsc do ćwiczeń. Skala zjawiska przeraża: ponad 1800 gmin w Polsce nie ma u siebie ani jednego sieciowego klubu fitness. To oznacza, że aż 7 milionów Polaków (w wieku 19-59 lat) żyje w miejscach całkowicie pozbawionych profesjonalnej infrastruktury treningowej.
Światełko w tunelu dla mniejszych miejscowości
Aby wyrównać szanse i załatać tę infrastrukturalną dziurę, polski rynek potrzebuje utworzenia jeszcze ponad 1600 takich obiektów. Odpowiedzią na te braki stają się innowacyjne rozwiązania, takie jak Fit+ – międzynarodowa sieć w pełni zautomatyzowanych i bezobsługowych siłowni.
Zamiast rywalizować w zatłoczonych metropoliach, marka celuje w małe i średnie miejscowości (już od tysiąca mieszkańców), co okazuje się strzałem w dziesiątkę. Taka siłownia często obsługuje nie tylko dane miasteczko, ale i sąsiednie wsie, bazując na zaawansowanych systemach IT i obrocie bezgotówkowym.

Czy jako seniorzy wciąż będziemy wyciskać ciężary?
Wszystko wskazuje na to, że tak! Eksperci szacują, że dynamika rozwoju branży fitness utrzyma się jeszcze przez co najmniej 30 lat, więc szczyt dopiero przed nami. Polska podąża tu śladem Europy Zachodniej, gdzie na siłowniach można spotkać nawet 80-latków. Marcin Dobrowolski zauważa, że to dzisiejsi 30-, 40- i 50-latkowie, obecnie główni klienci siłowni, będą w przyszłości naszym pierwszym pokoleniem aktywnych emerytów, jednocześnie ustępując miejsca na salach treningowych nowym generacjom.

Sama siłownia za rogiem to nie wszystko
Zbudowanie siłowni w każdej gminie z pewnością da milionom Polaków techniczną możliwość pracy nad sylwetką i walki z otyłością. Ale czy nowoczesny sprzęt wykona za nas całą pracę? Sam prezes Fit+ przyznaje, że wyeliminowanie problemu otyłości samą infrastrukturą jest niemożliwe. Abyśmy jako społeczeństwo byli naprawdę fit, potrzebujemy równoległych, głębokich reform w polskiej edukacji i wdrażania nawyku ruchu już od najmłodszych lat.
A jak to wygląda u Was? Macie blisko siebie miejsce, w którym możecie komfortowo poćwiczyć, czy musicie dojeżdżać dziesiątki kilometrów do najbliższego klubu?

